"Różowa Hiena": dramaty na miarę naszych czasów. I na miarę naszych wczasów. W ostentacyjnym hołdzie dla Jego Wysokości Mistrza "G".
Blog > Komentarze do wpisu
Zemsta Kaczora-Amora

Teatrzyk "Różowa Hiena" ma niebywały zaszczyt przedstawić jedyną w swoim rodzaju sztukę polityczno-pornograficzno-jednoaktową pod fascynująco-prowokującym tytułem:

"Zemsta Kaczora-Amora"

Występują:

Kaczor-Amor - pierwszy kochanek IV Rzeczpospolitej,
Ludwik de Duren'ie - jego wierny giermek,
Chrząszcz Brzęczyszczykiewicz - nadworny paź i sodomita,
Ziuta Wróblowska - nałożnica pańska,
Lustereczko - jako lustereczko.

Scena przedstawia - jak zwykle - przytulny buduar Kaczora-Amora. W dyskretnym półmroku ledwie dostrzegamy Amora leżącego na sofie z kompresem na głowie i klączacą obok sofy jego wierną nałożnicę.

Kaczor-Amor (jęcząc): Ziuteczko, Ziutuniu...Wróbluniu... ja juz nie mogę , ja już nie wytrzymam, ja sobie w łeb palnę! (siada podniecony) de Duren'ie! daj gwintówkę strzelę sobie we w makówkę!

de Duren'ie: Mocium Panie, twe wezwanie, mocium Panie mam w sposobie, ino te gwintówke zrobie (wychodzi narychtować gwintówkę)

Ziuta Wróblowska (załamawszy drobne rączki): Amorku kochany, ale o co chodzi? Popatrz, jaki piękny wieczór! Chcesz już odejść? Jeszcze ranek nie tak blisko, słowik to, a nie skowronek się zrywa!

Kaczor-Amor (znowu leży z kompresem): Ale ja już nie mogę Ziuteczko! No zobacz, co te szwaby o mnie powypisywały! (podtyka jej pod nos wydarty kawałek gazety o tytule  DIE TAGEcośtam)

Ziuta Wróblowska: Ale to po niemiecku. Ich nicht spreche dojtsz. Zresztą czytać dojtsz też nicht.

Kaczor-Amor: Ale nasz Chrząszczyk sprechen. (siada i klaszcze w dłonie) Chrząszczyk! do nogi!

Chrząszcz Brzęczyszczykiewicz (jak zwykle zachwycony sobą i światem): Jestem, o Panie na twe wezwanie. Do nóżek padam i mało jadam.

Kaczor-Amor: To dobrze. Przeczytaj no teraz, co tam te niemieckie łże-elity napisały.

Chrząszcz Brzęczyszczykiewicz: One napisały, że Wasza Wielmożność ma nos, jak kartoffel i że Wasza Wielmożność...

Kaczor-Amor (jęcząc na kanapie): nienienie! przestańprzestańprzestań! ja tak nie mogę! Nie mogę nie mogę nie mogę! (sięga po lusteczko) Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?

Lustereczko: Angelina Jolie.

Kaczor-Amor (wyraźnie wnerwiony): No to się doigrałeś, Panie Lustereczko. De Duren'ie!!!

de Duren'ie (grobowym głosem z gwintówką w dłoni): Na rozkaz, Jaśnie Panie.

Kaczor-Amor (wskazując na lustereczko): wiesz, co masz zrobić?

de Duren'ie: Oczywiście. Bierzemy w kamasze.

Kaczor-Amor (wniebowzięty): A jak! (do lustereczka) i żeby mi to było ostatni raz! Bo inaczej - (tu przybiera marsową minę) - zginiesz w jajcarni!!!

Lustereczko: (omdlewa z wrażenia)

Ziuta Wróblowska: (klaszcze z radości w drobne rączki)

de Duren'ie: (wali na wiwat z gwintówki)

Chrząszcz Brzęczyszczykiewicz: (uśmiecha się radośnie, uprawiająć po cichu sodomię z Unią)

KURTYNA
(przerażona emigruje do Londynu)

czwartek, 06 lipca 2006, kingcrimson